wtorek, 21 lutego 2012

Windykatorzy znaleźli nowy sposób na łamanie opornych

Wykorzystując e-sądy, firmy windykacyjne wyłudzają od nieświadomych niczego dłużników przedawnione należności! Czy ktoś w końcu zajmie się tą sprawą?
Banki i firmy windykacyjne masowo składają e-sądu pozwy, których nie mogły złożyć w postępowaniu tradycyjnym - informuje "Dziennik Gazeta Prawna". Korzystają z niższej o 1/4 opłaty sądowej.

Takim instytucjom wcale nie zależy na szybkim rozwiązaniu sprawy. Ściągający długi próbują w ten sposób dochodzić roszczeń, które dawno się przedawniły. Często do e-sądów trafiają także wierzytelności, których nie byłyby w stanie udowodnić przed tradycyjnym sądem.

Cel jest prosty. Wydobyć niezgodnie z prawem należności! Windykatorzy liczą, że pozwany nie zauważy, że roszczenie jest przedawnione i nie wniesie sprzeciwu. W ten sposób, jak informuje gazeta, w niektórych sądach rejonowych nawet 90 proc. spraw kierowanych z e-sądów z powodu przedawnienia w ogóle nie trafia na wokandę.

Jeśli pozwany nie zorientuje się, że sprawa jest przedawniona, e-sąd wyda nakaz zapłaty, który będzie stanowił podstawę do egzekucji. Wówczas to komornik, który ma o wiele większe uprawnienia niż windykator, zajmie się odzyskiwaniem należności. A nawet jeśli firmom windykacyjnym nie uda się tego osiągnąć, to i tak zapłacą mniejszą opłatę sądową niż w przypadku, gdyby rozpatrywał ją sąd rejonowy.

Materiał pochodzi z www.finanse.wp.pl

piątek, 9 grudnia 2011

Nie daj się oskubać w sieci! Poznaj swoje prawa przed zakupami


Prezenty zamawiane przez internet, paczki, kartki z życzeniami - co zrobić, gdy nie dojdą na czas? Czy można oddać nietrafiony prezent bez względu na kraj zakupu? Jak płacić bezpiecznie? Najważniejsze porady dla Świętych Mikołajów kupujących w sieci wspólnie przedstawiają: Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Urząd Komunikacji Elektronicznej oraz Europejskie Centrum Konsumenckie.
W sklepach tłok. Przeglądasz oferty internetowych sprzedawców. Liczba kupionych prezentów: 0. Czasu coraz mniej. Znajdujesz w sklepie wirtualnym: kolekcję płyt w atrakcyjnej cenie. To okazja czy pułapka? Poznaj siedem kroków przygotowanych przez Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów ułatwiających poruszanie się w wirtualnych sklepach:

Krok 1: dowiedz się od kogo kupujesz. Upewnij się, czy sklep zamieścił swoje dane na stronie internetowej. Adres przedsiębiorcy, numer działalności gospodarczej, pod którym przedsiębiorca jest zarejestrowany - to obowiązkowe dane, które pozwalają stwierdzić, czy sprzedawca rzeczywiście istnieje. Uczciwy nie ma powodów, aby je ukrywać. Jeżeli wybierasz zakupy grupowe - przeczytaj dokładnie regulamin, sprawdź terminy - może się okazać, że kupon będzie można zrealizować tylko w ściśle określonym czasie, niekoniecznie odpowiednim dla ciebie. Porównaj także koszt promocyjnej usługi lub produktu z regularnym cennikiem.
Krok 2: przeczytaj i sprawdź - opis produktu, zdjęcia, cenę. Ostateczny koszt powinien uwzględniać podatki oraz wszystkie dodatkowe opłaty - np. wysyłki, zapakowania, ubezpieczenia. Zanim zamówisz, poznaj zasady płatności - wybierz tę, która w konkretnym przypadku jest najbezpieczniejsza. Jeśli nie jesteś przekonany, co do wiarygodności sprzedawcy wybierz opcję zapłaty przy odbiorze.
Krok 3: zapytaj o termin dostarczenia. Prezenty zamawiaj z wyprzedzeniem, ponieważ internetowy sprzedawca ma 30 dni na zrealizowanie zamówienia. W takim samym terminie musi poinformować konsumenta o tym, że nie jest w stanie dostarczyć produktu, np. dlatego, że towar jest już niedostępny. Przed zamówieniem dowiedz się jak długi jest termin realizacji zamówienia oraz dostarczenia przesyłki.
Krok 4: masz czas do namysłu. W przeciwieństwie do zakupów tradycyjnych zwrot prezentu, który po prostu się nie podoba, jest możliwy w przypadku zakupów wirtualnych niezależnie od woli sprzedawcy. Można to zrobić w ciągu 10 dni, ale tylko wtedy, gdy twoim kontrahentem jest przedsiębiorca. Jeżeli kupujesz od konsumenta - na przykład podczas aukcji internetowej - dochodzenie praw może być utrudnione. Przede wszystkim to czy będzie możliwy zwrot nieudanych zakupów oraz na jakich warunkach, musisz ustalić ze sprzedającym przed zawarciem umowy.
Krok 5: szczególne prawo w przypadku zakupów wirtualnych. Czas do namysłu i możliwość rezygnacji z zakupów - to wyjątkowy przywilej kupującego w sieci. Jeśli chcesz skorzystać z tego prawa, musisz w ciągu 10 dni od momentu odbioru przesyłki wysłać przedsiębiorcy pisemne oświadczenie - listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru, dołączając dowód zakupu (np. paragon). Nie trzeba podawać żadnego powodu zwrotu, a przedsiębiorca nie może żądać odstępnego. Konsument musi odesłać nieużywany produkt. Sprzedawca ma 14 dni na zwrot wpłaconej kwoty: ceny towaru oraz kosztów jego wysłania konsumentowi, jeżeli ten musiał je ponieść.
Krok 6: pamiętaj o wyjątkach. Są jednak grupy produktów, których zakup w sklepie wirtualnym nie daje jednocześnie możliwości zwrotu. Nie możesz zrezygnować z zakupów, gdy zamawiasz: płytę CD, DVD, program komputerowy i rozpakowałeś je z folii - stanowi o tym tzw. klauzula celofanowa. Rezygnacja nie będzie też możliwa, gdy kupiłeś wycieczkę, bilet do kina, teatru, na koncert. Pamiętaj o wyjątkach i kupuj świadomie.
Krok 7: masz prawo do reklamacji. Wato pamiętać, że prezenty kupione w sieci, które okazały się wadliwe, niezgodne z umową lub po prostu zepsuły się - możesz reklamować. Masz na to aż dwa lata od zakupu. Koniecznie zachowaj paragon lub inny dowód zakupu - ułatwią dochodzenie roszczeń, w szczególności w przypadku składania reklamacji.
Materiał pochodzi z http://tech.wp.pl

czwartek, 24 listopada 2011

Jak nie płacić "podwójnego OC"?

Konieczność zapłaty podwójnej składki ubezpieczenia OC jest zmorą niejednego polskiego kierowcy. Mimo, iż prawo ograniczające taką konieczność wejdzie w życie w styczniu 2012 roku, warto już teraz poznać jego szczegóły. A także dowiedzieć się, jak w ostatnich miesiącach obowiązywania dotychczasowej ustawy można starać się zapobiec temu niefortunnemu obowiązkowi.

Na chwilę obecną, problem „podwójnego OC” dotyka najczęściej tych z nas, Fot. PHRASEAktórzy zakupili używany samochód. Niejednokrotnie wraz z nowym nabytkiem „dziedziczymy” także zobowiązania wynikające z posiadania polisy OC, zakupionej jeszcze przez poprzedniego właściciela auta. Zgodnie z przepisami, które obowiązywać będą jeszcze do końca 2011 roku, jeśli w ciągu 30 dni od daty zakupu auta nie dostarczymy do towarzystwa wypowiedzenia umowy ubezpieczenia, stara polisa OC „przechodzi” automatycznie na nas i od tego momentu to my jesteśmy odpowiedzialni za opłacanie składek w jej ramach. Oznacza to, że jeśli w tym samym czasie zakupiliśmy nową polisę OC w innym towarzystwie, to prawdopodobnie będziemy musieli opłacić dwie składki za ten sam samochód.
Jak zabezpieczyć się przed przykrą koniecznością płacenia podwójnej składki? – Jeśli planujemy ubezpieczyć nasz nowy samochód w innym towarzystwie, pamiętajmy aby najpierw wypowiedzieć tę umowę ubezpieczenia, którą zawarł dotychczasowy właściciel auta. Najlepiej zrobić to osobiście – wówczas będziemy mieć pewność, że wypowiedzenie dotarło do ubezpieczyciela o czasie. Zgodnie z aktualnymi jeszcze przepisami liczy się bowiem data dotarcia pisma do towarzystwa, a nie na przykład data stempla pocztowego – przypomina Marek Baran z Link4.

Nowelizacja ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych wejdzie w życie 1 stycznia 2012 roku. Zgodnie z nowymi regulacjami, nabywając używany samochód, będziemy mogli wypowiedzieć obowiązującą umowę ubezpieczenia OC, nie czekając do końca ważności polisy. Z drugiej strony jednak, jeśli nie zerwiemy umowy, to polisa obowiązywać będzie tylko do końca okresu, na jaki ubezpieczenie zostało zawarte. – Nowe przepisy zakładają bowiem, że towarzystwo nie będzie mogło automatycznie przedłużyć umowy – oznacza to, że jeśli się w porę nie zorientujemy, zostaniemy bez polisy OC. Zaś ten rodzaj ubezpieczenia nadal będzie obowiązkowy, a za jego brak grozić nam będzie kara – informuje Marek Baran.

Na pocieszenie pozostaje fakt, że od stycznia ubezpieczyciel będzie miał obowiązek poinformować nas, z 14-dniowym wyprzedzeniem, że czas ważności naszej polisy kończy się. Ponadto, jeśli zdecydujemy się wysłać wypowiedzenie pocztą (listem poleconym), to o terminie złożenia wypowiedzenia decydować będzie data stempla pocztowego.
Materiał pochodzi z www.motofakty.pl

wtorek, 25 października 2011

Sąd: przejęcie najmu mieszkania tylko po partnerze heteroseksualnym


Warszawski sąd oddalił wniosek o przejęcie najmu mieszkania po zmarłym partnerze homoseksualnym uznając, że jest to możliwe tylko przy konkubinacie heteroseksualnym. O wydanym 13 października wyroku poinformowała Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która uczestniczyła w tym procesie. Zdaniem Fundacji, sprawa tej osoby (nieujawnionej ani z płci, ani z innych danych) jest przejawem dyskryminacji osób homoseksualnych, przejawiającej się w niemożności wstąpienia w stosunek najmu do lokalu po zmarłym partnerze.

Sąd wskazał, że podstawą powództwa był przepis art. 691 zdanie ostatnie kodeksu cywilnego, który przewiduje możliwość wstąpienia w stosunek najmu po śmierci dotychczasowego najemcy przez osobę pozostającą ze zmarłym w „faktycznym wspólnym pożyciu” .  Sędzia Maciej Ługiewicz przyznał, że rozstrzygnięcie tej sprawy wymagało dokonania przez Sąd analizy, co kryje się pod pojęciem  „faktyczne wspólne pożycie”. Zdaniem sędziego, pod pojęciem tym na pewno należy rozumieć konkubinat heteroseksualny pomiędzy kobietą a mężczyzną.
Sąd zaznaczył, że przy rozstrzyganiu tej sprawy stanął także przed pytaniem, czy w obowiązującym systemie prawnym istnieją podstawy, by objąć pojęciem „faktycznego wspólnego pożycia” również związki miedzy osobami homoseksualnymi. Sąd zaznaczył, że z analizy orzecznictwa Sądu Najwyższego należy wyciągnąć wniosek, że termin wspólne pożycie jest interpretowany jako „pożycie takie jak małżeńskie”, a zatem jednoznacznie wyklucza związki jednopłciowe.
W ustnym uzasadnieniu Sąd nie przeprowadził analizy orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Kozak przeciwko Polsce, mimo że zarówno HFPC jak i pełnomocniczka powoda wskazywali, że orzeczenie to ma kluczowe znaczenie dla sprawy. Zdaniem Sądu brak jest orzecznictwa Sądu Najwyższego, które wskazywałoby na konieczność traktowania związków homoseksualnych jako „faktycznego trwałego pożycia”, o którym stanowi art. 691 kodeksu cywilnego. Dodatkowo, Sąd przyznał, że analiza orzecznictwa Sądu Najwyższego pozwala na wysnucie wniosku, że intencją ustawodawcy przy konstruowaniu przepisu art. 691 kodeksu cywilnego była chęć wyraźnego ograniczenia kręgu osób, którym przysługuje prawo wstąpienia w stosunek najmu po śmierci dotychczasowego najemcy.
Sąd wskazał też, że dotychczasowy kształt regulacji art. 691 kodeksu cywilnego nie daje możliwości objęcia tym przepisem osób pozostających w związkach jednopłciowych, natomiast szereg argumentów prawnych (m.in. wspomniane orzecznictwo Sądu Najwyższego; komentarz do kodeksu cywilnego Pietrzykowskiego) przemawia za tym, aby powództwo  zostało oddalone.
Materiał pochodzi  z www.lex.pl

niedziela, 23 października 2011

Sąd: 770 tys. zł zadośćuczynienia za zamienienie bliźniąt


Po 200 tys. zł mają otrzymać sami poszkodowani, 100 tys. zł - ojciec jednego z nich (pozostali rodzice już nie żyją), dwoje rodzeństwa - po 60 tys. zł i pięć pozostałych członków rodzin – po 30 tys. zł.
Jest to kwota znacznie niższa od tej, jakiej żądali powodowie, łącznie 10 osób: dwie pary bliźniąt, ich rodzeństwo oraz jeden ojciec. Chcieli oni 2,4 mln zł: po 300 tys. zł dla samych poszkodowanych, dla pozostałych członków ich rodzin – po 200 tys. zł.
Proces, który rozpoczął się w marcu br. na wniosek powodów, został utajniony. Uzasadnienie orzeczenia także odbyło się za zamkniętymi drzwiami.
Pełnomocnik powodów mec. Maria Wentlandt-Walkiewicz powiedziała PAP w dniu rozpoczęcia procesu, że zamienieni chłopcy byli bliźniętami jednojajowymi, więc ich podobieństwo było „uderzające”.
„Te rodziny cały czas żyły w niepewności, były narażone na dociekliwość sąsiadów, kolegów w szkole, ich komentarze. A przede wszystkim każdy ma prawo wychowywać się w swojej rodzinie, ze swoim rodzeństwem, a szczególnie bliźnięta” – powiedziała wówczas Wentlandt-Walkiewicz.
Do zdarzenia doszło w 1953 r. w szpitalu w Przeworsku. W odstępie dwóch dni urodziły się tam dwie pary bliźniąt: dwóch chłopców oraz dziewczynka i chłopiec. Nie wiadomo dokładnie, kiedy chłopcy zostali zamienieni.
Zamianę zaczęto podejrzewać, gdy zauważono, że chłopcy, wychowujący się w innych rodzinach, są łudząco podobni do siebie. Pełnomocnik dodała, że dzieci widywały się czasem, ponieważ mieszkały w pobliżu siebie.
Jednak decyzję o zrobieniu testów DNA rodziny poszkodowanych podjęły dopiero po nagłośnieniu w mediach sprawy zamiany bliźniaczek z Warszawy. Badania genetyczne potwierdziły, że zamienieni chłopcy są bliźniętami jednojajowymi.(PAP)

Materiał pochodzi z www.lex.pl

poniedziałek, 17 października 2011

Zakupy grupowe – jak egzekwować swoje prawa?


Zakupy grupowe zyskują coraz większą popularność w Polsce. Portale takie jak groupon, gruper, cuppon, czy okazik umożliwiają otrzymanie znacznej zniżki na usługę lub towar, pod warunkiem, że wystarczająco duża grupa osób zdecyduje się na wykupienie oferty. Wraz z rosnącą popularnością tych portali, pojawia się również coraz więcej trudności z możliwością realizacji zakupionych przez użytkowników produktów.


Przy dokonywaniu zakupów grupowych największym sprzymierzeńcem jest zdrowy rozsądek. Przed nabyciem bonu, warto sprawdzić oferującego lub przynajmniej obejrzeć jego stronę internetową. Często jednak, pomimo zachowania ostrożności, okazuje się, że usługa, którą kupiliśmy jest w praktyce nie do zrealizowania - brakuje wolnych terminów lub podmiot, który miał ją wykonać uniemożliwia lub znacznie utrudnia wykorzystanie kuponu. Pojawia się również problem klientów „drugiej kategorii” jak często traktowani są w praktyce klienci zakupów grupowych. Pamiętajmy jednak, że w takim przypadku nie jesteśmy bezbronni.
Z pomocą przychodzą obowiązujące przepisy prawa oraz uregulowania poszczególnych portali zakupów grupowych. Uprawnienia użytkowników takich portali regulowane są w szczególności przez  Kodeks cywilny oraz przepisy dotyczące sprzedaży konsumenckiej w Internecie. Zastosowanie znajdują także postanowienia regulaminów portali i ogólnych warunków umów, na które użytkownik wyraża zgodę w momencie rejestrowania się na danej stronie internetowej.
Regulaminy portali zakupów grupowych nie są niestety jednoznaczne. Z analizy ich postanowień wyłania się podstawowy problem, który ma zasadniczy wpływ na możliwość dochodzenia roszczeń. Chodzi o kwalifikację stosunku prawnego istniejącego pomiędzy trzema podmiotami występującymi w tego typu transakcjach – konsumentem (użytkownikiem), portalem i partnerem - wykonawcą usługi. Problem dotyczy przede wszystkim tego, z kim użytkownik zawiera umowę i od kogo może domagać się jej wykonania.
Analiza postanowień regulaminów wskazuje, że w większości przypadków serwisy rezerwują sobie możliwość zwrotu ceny kuponu, z zastrzeżeniem, że nie odpowiadają za prawidłowe wykonanie usługi, czy też dostarczenie przez partnera produktu zgodnego z opisem.
W ocenie niektórych prawników, takie postanowienia regulaminów oznaczają, że partnerzy stają się stroną umów z klientami, a serwisy zakupowe działają wyłącznie jako „pośrednicy” usługodawców, a więc jedynie kojarzą konsumenta z partnerem (agent pośrednik), lub działają bezpośrednio w imieniu partnerów i na ich rzecz zawierają umowy (agent przedstawiciel lub pełnomocnik). Gdyby przyjąć takie stanowisko, roszczenia klientów należałoby kierować bezpośrednio do usługodawców. Naszym zdaniem, stanowisko takie nie wydaje się jednak uzasadnione w świetle szczegółowych zapisów regulaminów.
Istotną okolicznością jest fakt, że kupujący może domagać się zwrotu wpłaconych pieniędzy od serwisu zakupowego. Należy zatem rozważyć, czy nie mamy w takim wypadku do czynienia z tzw. umową o świadczenie przez osobę trzecią. Na podstawie takiej umowy serwis zakupów zobowiązuje się względem kupującego, że partner oferujący usługę ją faktycznie wykona. W razie niewykonania usługi przez partnera, klient będzie mógł żądać od serwisu odszkodowania. Przepisy dotyczące umów o świadczenie przez osobę trzecią mają jednak charakter dyspozytywny, co oznacza, że strony mogą modyfikować zasady swojej odpowiedzialności. Powstaje pytanie, czy sam zapis regulaminu o wyłączeniu odpowiedzialności podmiotu prowadzącego portal wystarczy dla zmodyfikowania kodeksowych zasad odpowiedzialności. Kwestia ta nie była jeszcze przedmiotem orzecznictwa sądowego, nie można zatem jednoznacznie przesądzić o tym, jakie stanowisko zająłby sąd. Naszym zdaniem można jednak poddawać w wątpliwość skuteczność wskazanych zapisów, w szczególności w odniesieniu do umów zawieranych przez konsumentów, którzy zawsze podlegają daleko idącej ochronie. Można postawić ostrożną tezę, że skoro kupujący może domagać się zwrotu pieniędzy od serwisu zakupowego, to stosunek umowny powstał pomiędzy nim, a serwisem, a tym samym, to wobec serwisu należy wysuwać ewentualne roszczenia.
Oczywiście okoliczności konkretnej sprawy mogą modyfikować wskazane powyżej zasady odpowiedzialności, w każdej sprawie konieczne jest wiec poddanie analizie postanowień regulaminu i w miarę możliwości umowy o współpracę zawartej pomiędzy serwisem, a partnerem.
Przyjmując założenie, że umowy zawierane są pomiędzy konsumentem, a portalem zakupów grupowych, a partner oferujący usługę zobowiązany jest względem portalu, należy wskazać, jakie uprawnienia przysługują w takim wypadku konsumentowi.
Konsument dokonujący zakupów przez Internet może w każdym przypadku, bez podania przyczyny, odstąpić od zawartej umowy. Uprawnienie takie przysługuje również w przypadku zakupów grupowych. W tym kontekście należy rozważyć, kiedy dochodzi w tym wypadku do zawarcia umowy w rozumieniu polskiego prawa, od tego momentu bowiem liczyć należy 10-cio dniowy termin do skorzystania z możliwości odstąpienia. Z regulaminów portali na ogół wynika, że umowa zostaje zawarta z momentem pozytywnej autoryzacji transakcji, a więc po wpłaceniu przez klienta środków na realizację usługi i osiągnięciu odpowiedniej liczby kupujących lub zakończeniu sprzedaży. Potwierdzeniem zawarcia umowy jest bon, który zostaje udostępniony konsumentowi. O ile kupon nie został już wykorzystany, klient ma 10 dni od zawarcia umowy (w praktyce najczęściej tym dniem jest dzień otrzymania kuponu) na złożenie oświadczenia o odstąpieniu od umowy i nie musi przy tym podawać żadnych przyczyn swojej decyzji. Co do zasady, oświadczenie takie powinno być złożone na piśmie administratorowi portalu, ale większość regulaminów platform zakupów grupowych, wychodząc klientowi naprzeciw, dopuszcza odstąpienie od umowy także drogą mailową lub w drodze rozmowy z konsultantem. W przypadku złożenia skutecznego oświadczenia o odstąpieniu od umowy, umowę uważa się za niezawartą, a strony umowy muszą zwrócić sobie wszystko, co od siebie otrzymały. Z tym momentem pieniądze powinny zostać  wiec konsumentowi zwrócone.
Regulaminy platform zakupów grupowych dopuszczają też możliwość złożenia reklamacji na oferowane usługi. W takim wypadku, jeżeli roszczenia konsumenta zostaną uznane za zasadne, może on liczyć na zwrot pieniędzy. Jednak decyzja co do uznania reklamacji należy wówczas do podmiotu oferującego kupony. Jeżeli przyczyna reklamacji będzie leżała po stronie partnera, tj. podmiotu mającego wykonać usługę, wówczas środki mogą zostać zwrócone przez portal lub partnera, w zależności od umowy zawartej pomiędzy tymi podmiotami.
Może się jednak okazać, że minął już czas na odstąpienie od umowy, a reklamacja nie została uwzględniona. Wówczas kupującym pozostaje dochodzenie roszczeń przed sądem. Ponieważ z tą drogą wiążą się pewne koszty, przed rozpoczęciem batalii sądowej można podjąć próbę polubownego załatwienia sprawy. Warto wezwać sprzedającego do dobrowolnego spełnienia świadczenia i spróbować znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące obie strony. Z pomocą mogą też przyjść organizacje konsumenckie, do których konsument może skierować swoją sprawę z prośbą o asystę prawną. Jeśli wskazane sposoby nie pozwolą na rozstrzygnięcie sporu w sposób polubowny, konieczne może okazać się skorzystanie z drogi sądowej. W takim jednak wypadku warto też pamiętać o możliwości kierowania przez konsumentów pozwów zbiorowych (nie mniej niż 10 osób), dzięki czemu możliwe jest znaczne zmniejszenie kosztów postępowania, co znowu, przynajmniej w teorii, ułatwia dochodzenie roszczeń.
Podsumowując, regulaminy zakupów grupowych przewidują różne możliwości odzyskania wpłaconych kwot, a interpretacje prawne ich postanowień nie są jednolite. W chwili obecnej nie można wskazać jednej na pewno słusznej drogi dochodzenia roszczeń, która zapewni szybkie uzyskanie odszkodowania za niewykonaną usługę. Należy jednak przede wszystkim korzystać z praw przyznanych wprost w regulaminach serwisów, a drogę sądową traktować jako ostateczność.



Materiał pochodzi z www.lex.pl

czwartek, 6 października 2011

Odstąpienie od umowy telefonicznej

Niezadowolony abonent może zrezygnować z umowy o świadczeniu usług telekomunikacyjnych, jednak wcześniejsze rozwiązanie umowy może się wiązać z rozliczeniem finansowym. Operator nie ma prawa żądać od nas kary za wcześniejsze rozwiązanie umowy, ale ma prawo zażądać zwrotu przyznanej nam ulgi.
Zgodnie z art. 57 ust. 6 ustawy Prawo telekomunikacyjne wysokość roszczenia, jakie powinien zapłacić abonent operatorowi (zakładając, że otrzymał ulgę na usługę) z tytułu wcześniejszego rozwiązania umowy, nie może przekroczyć wartości ulgi przyznanej abonentowi pomniejszonej o proporcjonalną jej wartość od dnia zawarcia umowy do dnia jej rozwiązania.
Przykład: Pan Wojtek zawarł umowę z operatorem komórkowym. Umowa została zawarta na 24 miesiące. Pan Wojtek otrzymał za złotówkę smartfon wartości 1000 złotych (ulga w zamian za podpisanie umowy wyniosła 999 złotych).
Gdyby pan Wojtek chciał rozwiązać umowę przed upływem 24 mie­się­cy, musiałby zwrócić ulgę. Jeśli rozwiązałby umowę następnego dnia po podpisaniu, musiałby zwrócić 999 złotych, jeżeli rozwiązałby umowę po roku - musiałby zwrócić połowę przyznanej ulgi.
Materiał pochodzi  z http://www.komputerswiat.pl